Ruch cz. 2

Gdy linie się zbiegają, powstaje płaszczyzna. Piękność czystych linii i płaszczyzn, polegająca na matematycznej prawidłowości, grała już od dawna ważną rolę w estetyce. Przypomnijmy tylko zachwyt Platona nad figurami geometrycznymi (kołem, trójkątem, kwadratem, wielobokiem itd.). Krostą wyznaczają dwa punkty. Koło rodzi się z linii wirującej około stałego punktu środkowego. Swobodniejszą jest elipsa i forma jajowata. Trójkąt równoboczny i kwadrat wyznaczają się jednym kątem i jednym bokiem. Wszelka prawidłowość matematyczna może w danym razie Uchodzić za przymus i dla tego nie w porę użyta nie podoba się. Toż samo przewrotnie zastosowana wolność. Dla wielu istot niezbędnym jest przymus. Popadają bowiem w samowolę, gdy go się usunie.

Na szczegóły zwracać uwagę nie mamy miejsca. Parę tylko przykładów. Pomyślmy taniec, którego rytmiczność da się wyobrazić liniami. Porównajmy przy tym linię kadryla z linią zwykłego tańca kołowego, rozmaitość jego figur z jednostajnym powtarzaniem się linii kołowej. Albo porównajmy różnicę kłusowania i galopu końskiego. Bieg kłusem tworzy linię ostrą, jednostajną, galop wskutek powtarzających się skoków linię łukową lub falującą.  Pierwszy więc i dla oka już wydaje się bardziej spiczastym. Porównajmy harmonijne poruszenia fal i płomieni, ciał pędzonych wiatrem, ostre. Ucięte ruchy niektórych ptaków, a pewne, rytmicznie wirujące linie, jakie zakreśla sokół, orzeł, gołąb itd., sztywny bieg niektórych zwierząt, a wdzięczne ruchy charta.

Albo kołysanie się drzewa wśród wiatru: każda gałąź płynie w powietrzu ruchem okrągłym, falującym, każda zakreśla linię osobną, a jednak spływającą w powszechną harmonię jednolitością ulistnienia i wzrostu; w takim rozigraniu rozmaitość powiązana rytmiczną miarą! Inny zupełnie widok w czasie wichru i burzy, kiedy wszystkie gałęzie porwane są równocześnie jednym gwałtownym ruchem.

Zarówno zbyt powolny, jak zbyt prędki ruch nie mogą się podobać. Pierwszy wydaje się leniwym, niezgrabnym, ciężkim. W czasie ruchu zbyt przyspieszonego tracimy jego miarę; wydaje on się bezładnym, zmąconym, bojaźnią pchniętym. Miarowość poruszeń daje widok poważny, uroczysty, wdzięk poruszać się musi lekko, bez śladu wytężenia. Ruchy dadzą się przedstawić naocznie, niepewność poruszeń można wyobrazić linią, która zamiast być jednym silnym rysem rzuconą, pełną jest załomów i odcieni. Tak samo dadzą się uwidocznić ruchy ostre, przesadne, nieharmonijne. Te ostatnie krzyżują się i łamią nawzajem. Zbyt okrągłe ruchy są niezgrabnymi, zbyt ostrokątne, sztywnymi; tu należą: krok drepcący, powłóczysty, taneczny, marszowy, ruchy rąk, nóg i ramion.

Wzgląd bardzo ważny stanowi tu siła pędząca, która porusza i sposób, w jaki to czyni. Każdy ruch nagły, którego przyczyny nie znamy, razi. Wystrzeloną kulę widzę tylko po jej skutku. Estetyczniejszymi są już kamień, strzała i włócznia, gdyż mogę dostrzec ich lotu, a przyczyna i skutek mają pośrednika w linii, którą zakreślają. Estetyczne znaczenie karabinów polega jedynie na strzale z wyjątkiem bomb i bardzo ciężkich pocisków, które możemy dośledzić w powietrzu, a które, szczególniej w nocy, sprawiają silne wrażenie swymi ognistymi liniami.

Jak ważne jest wyśledzenie miary ruchu dowodzą zwierzęta. Przyzwyczajeni patrzeć na ruch postępowy, uczuwamy wstręt wobec pełzania i trzęsienia. Poruszenia węża wydają się dziwacznymi; mysz bieży tak szybko, że nie możemy dojrzeć jej cienkich, krótkich nóżek, i jej więc ruch nie może się podobać.

Brak odpowiedniego stosunku w poruszeniach rodzi czasem komiczność. Lot sroki ma w sobie coś komicznego. Ociężałość, niezgrabność itd. mogą być brzydkimi ale i komicznymi, jak się pokazuje z powiedzianego wyżej.