Ruch cz. 1

Estetycy w swym jednostronnym ubóstwieniu ducha, upatrywali jedyne piękno w sztuce, jako w dziele ludzkiego umysłu, naturze zaś odmawiali wszelkiej piękności. Zapatrywanie to dziś odepchnięte.

Możemy siebie przeciwstawić światu., możemy się uważać za jego utwór najulubieńszy, za jego wyraz najdoskonalszy, ale byłoby głupotą, kłaść siebie po nad nim.

Badając piękno natury, nie badamy ludzkiego ducha, który coś Wnosi w naturę, lecz rzeczywistość, której częścią jesteśmy. Poznajemy przy tym i siebie odnajdując po za nami przedmiotowo to wszystko, co zjednoczone stanowi naszą istotę.

Zaczynamy od ruchu. Co się nie porusza, uchodzi za martwe. Zycie i ruch znaczą jedno. Życie samo w sobie przepełnia nas radością, śmierć instynktową odrazą, trwogą lub nienawiścią. Dla tego nieruchomość przejmuje nas łatwo uczuciami wstrętu, podczas gdy ruch wszelki podoba się. Zmiana jego rodzi i w umyśle falowanie, błogość, rzekłbym, ciepło duchowe. Nawet igraszki zwierząt mają dla nas urok; oddając się indyjskiej kontemplacji, z podobnie błogim uczuciem przysłuchiwalibyśmy się drzew szumowi i przytłumionym dźwiękom morza. Nie tylko dziecię lubi ruchliwość i zwierzęta cieszą się na jej widok; jakieś ciało toczy się, waha, bieży, leci, one gonią je, chwytają, bawią się nim.

Linię uważać możemy za wyraz ruchu. Punkt jest martwym. Jeżeli go ruszymy z miejsca, powstaje linia, która wyobraża swym ruchem życie i sprawia miłe wrażenie. Mogę śledzić bieg linii i zapomnieć o jej nieruchomości. Przy tym linia wypełnia już wiele warunków wyższego piękna. Może ona wyrazić jedność i rozmaitość, zmianę i rytmiczność, wolność i porządek, a to wszystko w sposób ściśle charakterystyczny. Prosta sprawia upodobanie, gdy jest prawdziwie prostą. Jeżeli zbyt jednostajna, nuży; za to linia złamana przedstawia najbogatszą rozmaitość, posuniętą do samowoli. Powracająca w siebie linia kołowa wyobraża zmienność opanowaną najsurowszą jednostajnością, przyjemną, ale rodzącą uczucie przymusu. Bywa więc dziełem twórczości skrępowanej. Zygzak świadczy 0 największej dowolności. Jego mętny zagmatwany bezład jest brzydkim. Porównajmy tylko bazgraninę dziecka z prawidłowe wykonaną figurą za pomocą lineału i cyrkla. Na linii wreszcie da się okazać regularność, symetrię, proporcję, rytmiczność, przez wzmocnienie położony nacisk, większą lub mniejszą wolność itd. Na tym polega piękność arabesków, kaligrafia itd.

Zauważmy linię ze względu na jej istotę i wyraz, na tedy przekonamy się, że prosta wymaga prostego rysu, że musi być nakreśloną dokładnie według panującego prawidła. Każda figura narysowana niedokładnie i poprzerywana zboczeniami, jest brzydką. Warunki wolności i porządku dadzą się najlepiej poznać, porównując linię prostą, nieskończenie długą z linią falującą. Tam bezwzględny przymus bez żadnej zmiany. W linii zaś wężowej, śrubowej, ciągła zmiana.

Każdą płaszczyznę, a za tym powierzchnię każdego ciała, uważać możemy za utwór nieskończenie wielkiej liczby obok siebie położonych linii, przez co linia staje się istotną podstawą przeważnej części estetyki. Hogarth już poznał, jak wspomnieliśmy, estetyczną piękność linii falującej i nazwał ją linią piękności, z którą w porównaniu, każda inna jest brzydką. Uznając ją jednak za jedyną linię piękności zapomniał o prawidle Goethego: jedno nie w każdym wypadku przystoi. Chciał on linie ludzkiego ciała przenieść również na drzewo i kamień, i tak, przekraczając miarę, popadł w śmieszność. Musiał styl baroku postawić wyżej, aniżeli klasyczną architekturę Rzymian, Greków i renesansu. Obaczymy wkrótce, jak niższe twory odmienne mają formy piękności, aniżeli wyższe i budzą niesmak, jeżeli je wtłaczamy w ostatnie; w ogóle da się powiedzieć: im istota niższą, tym prawo formy jednostajniejsze, im wyższą, tym rozmaitsze, swobodniejsze. Z wolnością nie należy mieszać samowoli, stoi ona poniżej estetyki (wymoczki). Prosta, kołowa noszą piętno większego przymusu i jednolitszej prawidłowości, aniżeli falująca, elipsa itd. Gdy zatem krystalizacja np. polega na liniach prostych, kształty zwierząt są daleko swobodniejsze.