Piękno cz. 20

Jakkolwiek byłyby cząstki około pośredniej linii albo pośredniego punktu nierówno skupione, mogą być jednak pod względem swej ciężkości tak ugrupowane, że utrzymują sobie nawzajem równowagę, jeżeli z jednej strony dłuższa lecz węższa, z drugiej krótsza, lecz szersza ułoży się warstwa. I tu więc mamy jedność we wielości, albo rozmaitość, która się podoba. I tu miara jest, przyjemną, bezmiar nie zadowala i sprawia niepokój.

Aby objaśnić równowagę ważności, popatrzmy na dramat. Dzieli on się na część trzy- i dwuaktową. Jeżeli dwa akty ostatnie ważnością treści nie zrównoważą trzech początkowych, natedy sztuka upada, część pierwsza przewagą swej masy przygniotła drugą. Ważność zatem dwóch aktów ostatnich równoważyć powinna ważność trzech początkowych, ażeby całość zestrojona była w harmonię. To samo dzieje się w zdaniu złożonym z poprzednika i następnika. Im krótszy następnik, tym powinien być ważniejszym, treściwszym; jedno słowo zrównoważyć może cały okres.

Jeżeli jednak treść w nim zawarta nie dosyć jest ważną, natedy strzał chybiony a zdanie tępe i niezręczne – równą siłę mieć muszą ramiona łuku, jeżeli strzała ma wypaść prosto i szybko. To samo prawo stosuje się do epigramu, sonetu itd.

One Response to “Piękno cz. 20”
  1. Reklama says: