Piękno cz. 12

Równość wzajemna składowych cząstek zjawiska podoba się, ale jej nadmiar daje wrażenie zbytecznej jednostajności, i odpycha. Zestawiając cząstki jednakowe w sposób niejednakowy, albo niejednakowe w jednakowy, odbieram przyjemne wrażenie wolności, złączonej z porządkiem. Taka odmiana cząstek, czyli formy, konieczna, jeżeli rzecz ma się podobać, jest w miarę własności tejże, rozmaitą. Przywiedziemy tu tylko parę form zasadniczych. Gdy patrzymy na przedmioty obok siebie w przestrzeni rozmieszczone, podoba nam się taka odmiana form, w której przejścia nie występują rażąco, ale spływają się w sobie. Zwiemy ją rytmicznością. Wszelkie przestrzenne rozmieszczenie uwydatnia się liniami. Rytmiczność linii przeto podoba się, np. linii prostej, jeżeli jest prawidłową tj. istotnie prostą. Taka jednak linia złączona z drugą sobie równą dałaby znowu prostą, a jednostajność Ja formy nieskończenie się powtarzająca nużyłaby. Jeżeli zaś do pierwszej linii „dostawię drugą” pod pewnym kątem, jednostajność ustępuje, u świeży kontrast podoba się. Jeżeli zaś nie linie, zamiast je zetknąć pod kątem prostym, połączę lukiem, który od równoległej prowadzi ku prostopadłej, uwidocznia się przejście, a kontrast mimo to nie zaciera. Obie linie są wówczas rytmicznie ze sobą złączone. Rytmiczność może występować i swobodniej, jako ciągłe przelewanie się kształtów. Zamiast mnogich przykładów wskażę tylko na linię falującą, która odpowiada wszelkim warunkom odmiany form i jedności.

 

One Response to “Piękno cz. 12”
  1. Reklama says: